10 pomysłów jak zaoszczędzić małe sumy.

Dzień dobry.

Jak zwykło się mówić „ziarnko do ziarnka, z zbierze się miarka”, lub że ”nie od razu Rzym zbudowano”. Tak właśnie ma się sprawa w przypadku oszczędności. Jeśli nie mamy ich w ogóle to najlepiej zacząć od drobnych kwot, których często nawet nie zauważamy w naszym codziennym życiu. Dlatego też dzisiaj przychodzę do was z 10 pomysłami które moim zdaniem warto zastosować na początku drogi do gromadzenia oszczędności.

  1. Płać rachunki z konta bankowego

Niby logiczne, tyko ciągle spotykam na poczcie tłumy osób z papierowymi poleceniami przelewu. Rozumiem że jest to wygodne (szczególnie dla osób starszych), w końcu ktoś odwala za nas tą wątpliwą przyjemność. Jednak koszt opłacenia jednego druczku waha się od 1 do nawet 5 zł, nie mówiąc już o czasie który tracimy stojąc w kolejkach. Załóżmy że co miesiąc mamy 5 takich rachunków do zapłacenia. Czy nie lepiej po niedzielnym obiadku zasiąść przed komputerem z kawą i kawałkiem ciasta (żeby chociaż trochę uprzyjemnić sobie tę bolesną powinność). Gwarantuje że nie zajmie wam to więcej niż pół godzinki.

  1. Trzymaj pieniądze na koncie oszczędnościowym.

Zdaje sobie sprawę z tego że otrzymując wypłatę marzysz tylko o tym żeby coś sobie kupić, w końcu ciężko pracowałeś na nią cały miesiąc. Też tak kiedyś robiłam, jednak od jakiegoś czasu staram się jak największą część pieniędzy trzymać na koncie oszczędnościowym tak długo jak tylko się da. Noszę przy sobie tylko trochę gotówki i nie mam nic na koncie głównym. Gdy chce zapłacić rachunki lub zrobić zakupy robię odpowiednio wcześniej przelew na konto główne. Wielokrotnie uchroniło mnie to przed nieprzemyślanymi zakupami. A odsetki które udało mi się wyhodować to od kilku do nawet kilkudziesięciu złotych miesięcznie (są zależne od tego ile mamy na koncie może to być jedna wypłata, dwie, trzy, a nawet 10)

  1. Zbieraj surowce wtórne i sprzedawaj je

Na temat surowców wtórnych pisałam już na blogu. Ja uwielbiam tą metodę (bo czyż może być coś piękniejszego niż zarabianie na śmieciach) wymaga od nas trochę pracy i miejsca, ale można się wzbogacić od kilkunastu do nawet kilkuset złotych (jeśli zmagazynujecie odpowiednio dużo materiału).

  1. Świeże powietrze zamiast siłowni.

Karnety na siłownie są bardzo drogie, nie mówiąc już o pojedynczych wejściach. A przecież kalorie możemy spalać: spacerując, jeżdżąc na rowerze biegając, czy korzystając z siłowni plenerowych (w moim mieście można je znaleźć na co drugiej ulicy) Warto rozważyć tę opcje chociażby w okresie letnim, a może uda wam się namówić koleżankę do wspólnego dbania o formę.

  1. Zapomnij o samochodzie.

Jak udało wam się przeżyć zanim zrobiliście prawo jazdy i dorobiliście się samochodu? Pewnie więcej chodziliście, jeździliście rowerem lub korzystaliście z publicznej komunikacji. Może warto do tego powrócić? Bo czy opłaca się wyciągać samochód żeby pojechać do sklepu oddalonego o kilometr. Ja do pracy staram się dojeżdżać rowerem, a jeśli aura na to nie pozwala korzystam z autobusu. Może warto się troszkę poświęcić, paliwo jest obecnie bardzo drogie, a gdzie jeszcze ubezpieczenie OC, przegląd i naprawy. A spacerując czy jeżdżąc rowerem mamy dwa w jednym: przemieszczamy się z miejsca na miejsce i na dodatek trenujemy.

SAM_8206

  1. Kup kubek termiczny i parz kawę w domu.

Niby oczywiste, ale ciągle widzę mnóstwo osób poruszających się po mieście z papierowym kubkiem jednej z popularniejszych kawiarni. Koszt takiej kawy to około 10 zł, zaś za dobry kubek termiczny (który jeśli będziemy o niego odpowiednio dbać posłuży nam nawet kilka lat) to koszt od 25- do 50 zł. Jeśli dodamy do tego pobudkę 5 minut wcześniej to mamy kawę za grosze.

SAM_6815

  1. Zaprzyjaźnij się z ciucholandem.

    Większość mojej szafy to ubrania z drugiej ręki. Oczywiście zdarza mi się kupić coś nowego (ale jest to naprawdę sporadyczne). Za nową podkoszulkę (nie najlepszej jakości) w sklepie lub na bazarze wydamy około 20 zł, za to w ciucholandzie możemy upolować coś wyjątkowego już od 1 zł. Jeśli nie masz oporów przed noszeniem używanych rzeczy to naprawdę warto spróbować.

    SAM_4529

  1. Pozbądź się rzeczy których nie używasz.

    Przejrzyj swoją szafę, zrób porządek w piwnicy. Wszystkie rzeczy których już nie używasz, a są jeszcze w dobrym stanie wystaw na sprzedaż. Nie tylko odgracicie przestrzeń, ale również zdobędziecie trochę pieniążków które można wykorzystać na spłatę raty kredytu, wakacje, czy drobną inwestycję.

    9. Zacznij korzystać z biblioteki.

    Zamiast kupować książki zacznij korzystać z biblioteki. Czy naprawdę musisz mieć każdą pozycję na własność? Ja bardzo często korzystam z biblioteki: wypożyczam książki, czytam je i dopiero jeśli jestem pewna że nie mogę bez niej żyć kupuję. Dzięki temu w mojej bibliotece nie ma przypadkowych książek po które więcej nie sięgnę. Ty też znajdź dobrze wyposażoną bibliotekę w swoim mieście i korzystaj do woli.

10. Korzystaj z programów lojalnościowych

Obecnie chyba każdy większy sklep ma dla swoich klientów ofertę lojalnościową: w postaci rabatów na zakupy czy wymianę punktów na bony zakupowe lub nagrody. Dlaczego by nie skorzystać z takiej możliwości. Miło jest dostać nawet małą rzecz za darmo, lub prawie za darmo.

I to tyle jeśli chodzi o moje pomysły na drobne codzienne oszczędności. A wy macie jakieś swoje sposoby na oszczędzanie? Podzielcie się nimi, chętnie wypróbuję.

Reklamy

Skierniewickie Święto Kwiatów Owoców i Warzyw-Raj dla kloszardów

Dzień dobry kochani.

Kilka dni temu zapraszałam was do Skierniewic na 41 Święto Kwiatów Owoców i Warzyw. A dziś przychodzę do was z krótką relacją z tej imprezy. W tym roku odbywał się on 15 i 16 września w centrum miasta. Na odwiedzających jak zawsze czekało mnóstwo atrakcji. Festyn otwierała parada która przemaszerowała ulicami miasta, było głośno i kolorowo. Liczne stragany przyciągały chętnych do do zakupu: sadzonek, bulw, suszonych kwiatów przypraw itp. Oczywiście były też darmowe degustacje np.: lecza z boczniaków (moje ulubione), miodu, skierlotki. Na tych którzy zgłodnieli czekała: wojskowa grochówka, bigos, kiełbasa z grilla czy pajda chleba ze smalcem. Na deser można było nabyć lody, a dzieci chętnie sięgały po watę cukrową. Dla poszukujących wrażeń organizatorzy przygotowali liczne konkursy np.: jedzenie burgerów na czas, na największy owoc i warzywo, nie obyło się też bez możliwości skoku na bungee. Niemałym powodzeniem cieszyło się wesołe miasteczko, szczególnie oblegane po zmroku. Jednak największą atrakcją dla kloszardów (oprócz zbierania puszek, które walały się wszędzie) były darmowe koncerty. W sobotę na scenie mogliśmy zobaczyć: Michała Szpaka, Mrozu, Anie Dąbrowską i zespół Kult. W niedziele natomiast dla publiczności wystąpił: kabaret (Cezary Pazura, Marcin Daniec i Formacja Chatelete) oraz zespoły: Boys, Piękni i Młodzi, Cleo i DJ Slavic , gwiazdą wieczoru był zespół Wilki.

Tegoroczne Święto Kwiatów Owoców i Warzyw przeszło już do historii, ale za rok będzie kolejne, na które już teraz serdecznie was zapraszam. Jak już będę wiedziała coś więcej to od razu się z wami podzielę. A tymczasem…

Święto kwiatów, owoców i warzyw.

Dzień dobry.

Dzisiaj będzie krótko. Chciałabym was zaprosić na Święto Kwiatów, Owoców i Warzyw które dziś i jutro odbywa się w Skierniewicach.

Jak zawsze będzie mnóstwo atrakcji (oczywiście darmowych w sam raz dla kloszardów:) np:

-wybory kwiatu Skierniewic

-konkursy: na najlepszą Skierlotkę, jedzenie burgerów na czas, na największy owoc lub warzywo

-pokazy zdrowej żywności, degustacje, pokazy maszyn rolniczych itp

-koncerty: dziś (Michał Szpak, Ania Dąbrowska, Mrozu, Kult), niedziela (Boys, Piękni i Młodzi, Cleo, Wilki)

 

Serdecznie zapraszam. Poniżej zdjęcia z ostatnich lat:

Ps. A po weekendzie napiszę dla was relację z tegorocznego święta.

Ktoś się wybiera w tym roku?

„Bogaty ojciec” mnie nie przekonał.

 

Dzień dobry.

Dzisiaj postanowiłam przyjść do was z recenzją książki. Właśnie skończyłam czytać pozycję R.Kiyosaki pt: „Bogaty ojciec, biedny ojciec”. Wiele sobie obiecywałam po tej lekturze, gdyż sporo osób ( w tym mój finansowy guru Michał Szafrański) polecało się z nią zapoznać. Niestety zawiodła moje oczekiwania.

Książka ma niecałe 200 stron, (do tej pory nie wiem jak można było aż tak rozwlec ten materiał) a przedstawione w niej wytyczne spokojnie można zamknąć w 50. Czytając ten poradnik miałam wrażenie że autor w kółko pisze o tym samym: „kupuj aktywa które będą zarabiały na Ciebie i pasywa które chcesz mieć” lub „to pieniądze mają pracować dla Ciebie a nie ty dla pieniędzy”. Brakuje za to konkretnej recepty w jaki sposób zdobyć te pieniądze. Jeśli ktoś z dniem przejścia w dorosłość nie otrzymał ich znacznej sumy to jasne jest że musi iść do pracy. Niestety większość naszych rodaków pracuje za „najniższą krajową”. W związku z tym raczej niemożliwe wydaje się myślenie o inwestowaniu kiedy ledwo wiąże się koniec z końcem. Kiyosaki nie wspomina jak zdobyć fundusze na zakup nieruchomości pod wynajem, które będą generowały nasze bogactwo. Tak jakby autor zapomniał że aby inwestować trzeba mieć z czego. Ludziom którzy są w ciężkiej sytuacji materialnej nie wystarczy poradzić żeby zmienili sposób myślenia, ale trzeba im podpowiedzieć jak wykorzystać każde nadprogramowe 1,10 czy 100 zł.

Drugą negatywną sprawą która mnie uderzyła w tej publikacji jest „najpierw płać sobie” , a dopiero potem reguluj rachunki. Moim zdaniem jest to bardzo niebezpieczne stwierdzenie, bo co z tego że najpierw zapłacę sobie np.: wpłacając pieniądze na fundusz emerytalny, czy inwestując w giełdę kiedy odsetki za niezapłacony prąd czy czynsz przerosną korzyści z funduszu. Zamiast tego mam swoje motto „zawsze staraj się zapłacić sobie”. W momencie odebrania wypłaty wszystko przelewam na konto oszczędnościowe, i dopiero w dniu płatności przelewam pieniądze aby zapłacić wystawiony rachunek (dzięki temu zanim wydam wyciągnę jeszcze kilka groszy odsetek, ale o tym innym razem jeśli będziecie chcieli).

Podsumowując nie jest to książka dla kogoś kto szuka poradnika jak wydostać się z finansowego dołka. Raczej polecam ją komuś kto ma już całkiem spore oszczędności, może wtedy wyciągnie z niej więcej. Ja natomiast jestem zdania że „edukację finansową” należy zacząć od pracy na etacie i prowadzenia domowego budżetu. Lepiej jest co miesiąc odłożyć parę groszy niż od razu porywać się na wynajem czy handel nieruchomościami. Czytając książkę wydaje się że dość łatwo się wzbogacić, niestety w realnym życiu częściej jesteśmy skazani na porażki.

SAM_8554

Butelki zwrotne- pozytywne zaskoczenie

Hej kochani,

Pod ostatnim postem odnośnie surowców wtórnych jeden z czytelników pochwalił się że zbiera również butelki zwrotne. Kiedyś też to robiliśmy, jednak ze względu na brak miejsca do składowania, dość niską cenę (kwota zwrotu na etykiecie wynosiła wtedy 35 gr, a sklepy w naszej okolicy rzadko tyle dawały-z reguły można było dostać jedynie 15-20 gr), oraz to że w większości przypadków nie było ich gdzie oddać (sklep nie miał skrzynek, wszystkie były przepełnione, albo pustą butelkę można było zostawić tylko w ramach kaucji za pełną) zaniechaliśmy tych praktyk.

Pomyśleliśmy jednak że fajnie by było zarobić parę grosza a w zakładzie pracy nasz kontener na szkło jest pełny (odbiór niestety za 2 miesiące) i z tej okazji daliśmy butelką jeszcze jedną szansę. Nie mając zbytnich nadziei na sukces powybieraliśmy te zwrotne i zapakowaliśmy do kartonów (udało nam się znaleźć około 80 sztuk) nie patrząc zbytnio na ich czystość.

Wracając po pracy do domu zatrzymaliśmy się pod pierwszym napotkanym sklepem. Co prawda pana interesowały jedynie butelki grupy żywiec, ale zapłacił za nie po 0.50 gr za sztukę. Wydawało nam się że zaszła jakaś pomyłka, ale po sprawdzeniu na stronie kompanii dowiedzieliśmy się że od jakiegoś czasu wzrosła cena kaucji. Zastanawialiśmy się co mamy począć z 60 pozostałymi sztukami, ale z pomocą znajomego dostaliśmy namiar na sklep zainteresowany butelkami zwrotnymi wszystkich browarów również w cenie 0.50 gr. Korzystając z następnego wolnego dnia udamy się tam spieniężyć nasz dobytek.

Podsumowując raczej wrócimy do zbierania butelek zwrotnych. 50 gr to nie są duże pieniądze, ale skoro mielibyśmy je wyrzucać to trochę szkoda. A wy sprzedajecie butelki zwrotne? Zapraszam do komentowania.

 

SAM_8552.JPG

Zapiekanki z Paprykarzem

Dzień dobry.

Chyba każdy zdaje sobie sprawę że pożywne śniadanie to dobry początek dnia. Ale nie każdemu chce się spędzać wielu godzin w kuchni i wydawać mnóstwa pieniędzy na produkty spożywcze. Dlatego też dzisiaj przedstawię wam szybki i tani pomysł (jak na kolszarda przystało) na zapiekanki z paprykarzem.
Potrzebne nam będą:SAM_3839

– bułka obojętnie jaka:) (w sumie chleb też może być)
– paprykarz z puszki
-odrobina masła lub serka topionego
– 2 plasterki żółtego sera.

 

Wykonanie:

Bułki przekrajemy na pół, następnie każdą polówkę smarujemy masłem. Na tak przygotowane pieczywo nakładamy grubą warstwę paprykarza i przykrywamy żółtym serem. Wkładamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni na 15 minut i gotowe.

Smacznego.

.SAM_3849

Surowce wtórne które zbieram.

Hej kochani.

Na razie temat mojego kloszardzkiego życia traktuje trochę z przymrużeniem oka. Ale dzisiaj postanowiłam napisać trochę poważniej na temat surowców wtórnych które zbieram. Będzie to garść informacji o tym czego nie wyrzucam, jak to „zdobywam” i co z tym potem się dzieje. Żeby ogarnąć to jakoś logicznie skupiłam się na trzech grupach:

1, Makulatura

Mam tu na myśli: karton, katalogi, gazetki z marketów, prasę, luźne kartki, ulotki itp. My oprócz tego że zbieramy ją w ramach naszego gospodarstwa domowego to także przywozimy ją z miejsca pracy, są to głównie kartony po przychodzącym towarze. Także może warto zapytać się swojego pracodawcy, albo właściciela osiedlowego sklepiku czy możecie odbierać tego typu odpady (oczywiście jeśli macie gdzie je składować) ChętSAM_8549nie przystaną na to mniejsze zakłady pracy które nie mają miejsca na składowanie odpadów w oczekiwaniu na odebranie ich przez firmę recyklingową. W ramach naszego gospodarstwa domowego makulaturę trzymamy na korytarzu w specjalnym kartonie. Natomiast tą odebraną z zakładu pracy przechowujemy u moich rodziców w jednej z komórek które udostępnili nam do tego celu. Kiedy już nasze domowe pudełko się zapełni pakujemy wszystko na przyczepkę i wywozimy na skup. Podczas jednej takiej akcji do naszego budżetu wpada około 30-40 zł. Koszt jednego kg makulatury waha się od 10-15 groszy za kg, ale zdarza się że sięga nawet 25gr.

 

SAM_8550

2.Puszki

Nasze „domowe” puszki tak jak makulaturę składujemy na korytarzu w kartonie. Zabieramy je też z miejsca pracy, jak i zbieramy te wypatrzone podczas spaceru, wyprawy na grzyby itp. (swoją drogą gdyby więcej osób to robiło to nasza planeta byłaby o wiele czystsza, a ludzie bogatsi). Podobnie jak w przypadku makulatury gdy napełni się nasz korytarzowy karton pakujemy je do samochodu i wywozimy na skup. Za 3-4 worki pogniecionych puszek (wtedy zajmują mniej miejsca) do naszego domowego budżetu wpada 60-80 zł. Aktualnie w naszym mieście cena za 1 kg puszek to 4.60 zł

3.Plastikowe nakrętki (od wody, napoi, środków czystości)

Ten trend zagościł u nas na długo przed pomysłem aby zarabiać na sprzedaży suroSAM_8551wców wtórnych. Dużo ludzi zbiera plastikowe nakrętki, aby móc później wymienić je na wózek lub turnus rehabilitacyjny. A jeśli można komuś pomóc praktycznie za darmo, to czemu by tego nie robić? W końcu nie tylko pieniądze się w życiu liczą, a taki karton w korytarzu naprawdę nie zajmuję wiele.

 

 

Podsumowując zachęcam was do zbierania surowców wtórnych, nie tylko można na nich zarobić, ale również za ich pomocą komuś pomóc. A wy zbieracie jakieś surowce wtórne? Jeśli tak to jakie? A jeśli ktoś nigdy nie próbował to gorąco zachęcam, bo zawsze przyda się dodatkowy grosz na wakacje, czy prezenty dla najbliższych. Czasami wystarczy tylko odkładanie ulotek z marketów lub odkręcenie korka przed wyrzuceniem butelki.